Dziennik Projektanta Detektywa: Inspiracja – Przemysław Rymer

Ignacy poprosił mnie, bym napisał o moich inspiracjach podczas pisania historii, którą odkryjecie grając w Detektywa. Ignacy czasem bywa zabawny. Jak mam opowiedzieć o… No dobrze. Zaczniemy od twardziela.

“…Zapałka zgrzytnęła hałaśliwie po zardzewiałej blaszanej ścianie baraku, zasyczała, a potem bryznęła iskrzącym płomieniem. Zarówno ostry dźwięk, jak i nagła jasność były jednakowo niesamowite w nocnej ciszy. Oczy Mallory’ego mechanicznie towarzyszyły osłoniętemu dłońmi migotliwemu płomykowi w jego drodze do papierosa wystającego spod przystrzyżonych wąsów pułkownika, dostrzegły, jak płomień zatrzymał się o parę cali od twarzy, zauważyły również jej nagłą nieruchomość i pustkę w oczach człowieka zatopionego w nasłuchiwaniu. Potem zapałka zgasła i upadła na piasek lotniska.”

Miałem lat osiem i lekcja w szkole była wyjątkowo nudna. Kubuś Puchatek. Kubusia poznałem gdy miałem cztery lata. Pod ławką więc miałem nieco inną lekturę i byłem daleko, daleko stąd. Na klifie, po którym Mallory i Andrea wspinali się, by dostać się do dział Nawarony. Powiedzmy sobie szczerze – Kubuś kontra Mallory – kogo byście wybrali, hę?

– Co to jest? – głos był ostry. Podskoczyłem na krześle i przerażony spojrzałem nieprzytomnym wzrokiem. W wyobraźni to było po niemiecku “Was ist das?” a potem zamiast wartownika w niemieckim hełmie (miał na imię Ehrich – spadł w przepaść) ujrzałem twarz mojej nauczycielki od języka polskiego. – Daj mi to! – warknęła, po czym zabrała mi książkę. Jak ja jej nienawidziłem w tym momencie. W sumie to mogłaby w tą przepaść razem z tym wartownikiem…

Książka została skonfiskowana, zamknięta w sejfie i przykuta łańcuchem zgorszenia do ściany jako nieodpowiednia dla ośmiolatka. Nie, nie skończyło się uwagą w dzienniczku. Na szczęście miałem rozsądnych rodziców i w końcu dostałem ją z powrotem – co prawda dopiero po wywiadówce. Ale to było trzy tygodnie później. Trzy tygodnie udręki. Co z Dustym Millerem? Co z Mallorym? Co z cholernym tysiącem czekających na ewakuację chłopaków na Cheros. Koszmar.

Moim pierwszym ukochanym twardzielem był Dusty Miller. Zaskoczeni? Lubię twisty. Nie Andrea, nie Mallory ale właśnie Dusty. Pieprzony Dusty „My God, but he’s tough, that Yank.” Miller. Cyniczny, opanowany facet, który wykrył zdrajcę i wysadził tę całą cholerną twierdzę z działami w kosmos.

I tak się to zaczęło. Potem było już tylko gorzej. To znaczy lepiej.

„48 godzin”. Intryga. Śledztwo. Mgła. Osamotnienie. Zamordowani koledzy. Zaginione statki. I on – Phillip Calvert, Twardziel nr 2. Sponiewierany, bity, postrzelony, topiony, duszony – tak, to gość któremu stary dobrotliwy gliniarz McClane mógłby co najwyżej mówić hai sensei.

W „Sile Strachu” (Fear is the key) główny bohater uciekł brawurowo z sali sądowej. Gdy go pokochałem; gdy pogodziłem się z tym, że jest mordercą, łajdakiem kilka stron później dowiedziałem się, że to wszystko miało głębszy sens; co to jest prawdziwy twist fabularny, i że zemsta towarzyszy nam od wieków. I tak naprawdę to, że on był OK. To był twardziel nr 3.

„Złote rendez-vous” (“Golden rendez-vouz). to twardziel nr 4. John Carter. Pierwszy oficer statku Campari. Intryga, tajemnicze morderstwa i twist… A wszystko to w ściśle określonym czasie, skrojone co do godziny i minuty.

Wiele lat później, gdy trochę wydoroślałem i przeszedłem szlakiem wielu, naprawdę wielu autorów, spotkałem przedostatniego twardziela. Był niepozorny, kulał i miał gadane. Ten gość miał na imię Roger „Verbal” Kint, a tak naprawdę nazywał się Keyser Söze i opowiedział historię, po której wreszcie zrozumiałem, że to w zasadzie nigdy nie chodziło o twardziela. Chodziło o historię.

Pamiętacie zapałkę?

Ten zgrzyt zapałki o zardzewiałą ścianę baraku zapoczątkował coś co do dnia dzisiejszego przerodziło się w fascynację i uwielbienie do wszelkiego typu opowieści pełnych intryg, zdrady, akcji i emocji. Jest jeszcze jeden Twardziel – Harry Potter.

Tak, kocham tę historię. Wiecie dlaczego? Bo Pani Rowling potraktowała mnie poważnie. Serio. Wymyśliła intrygę w pierwszym tomie i konsekwentnie kawałek po kawałku ją odkrywała. Machnijcie ręką na eliksiry, różdżki czy miotły. To gadżety. Tak naprawdę ważna była kilkudziesięcioletnia intryga Dumbledore’a względem Harrego, Snape’a i Voldemorta. Wszystko pasowało i złożyło się w misterną konstrukcję. Bez okłamywania czytelnika, bez gościa co to spada w końcówce odcinka w przepaść, a na początku kolejnego okazuje się, że złapał się korzenia. Pani Rowling mnie nie oszukała.

A teraz, mam cichą nadzieję, że taki też jest Detektyw. To mroczna historia, w której bohaterowie historii robią straszne, czasem okrutne, a czasem przewrotne rzeczy, zadaniem graczy będzie odkryć ich motywacje i wsadzić właściwe osoby za kratki.

„It is the tale, not he who tells it.”
Stephen King…”The Man Who Would Not Shake Hands”

Dobranoc.

Lista inspiracji

Powieści:

Frederick Forsyth – “Akta Odessy” (The Odessa File, 1972)
Alistair MacLean – wszystko
Kathleen Joan „Kathy” Reichs – seria Kości (Bones Cycle)
Bogusław Wołoszański – “Twierdza szyfrów”
James Jones – “The Thin Red Line”
Robert Galbraith – Wołanie kukułki (The Cuckoo’s Calling)
Robert Galbraith – Jedwabnik (The Silkworm (2014)
Stephen King – Pan Mercedes (Mr Mercedes)
i na dodatek większość z powieści nordic noir np. Henning Mankell

Non-fiction:

Kazimierz Moczarski – Rozmowy z katem (Conversations with an executioner)
Przy tej książce należy się wyjaśnienie. Polscy gracze znają ją dobrze ze szkoły, ale nasi koledzy poza Polską wątpię. Autor był żołnierzem Armii Krajowej w czasie II Wojny Światowej, działającym w pionie dochodzeniowo-śledczym. Trochę taki wywiad i kontrwywiad ruchu oporu. Po wojnie za swoje poglądy torturowany, skazany na śmierć i osadzony przez władze komunistyczne wraz ze zbrodniarzem, wysokiej rangi oficerem SS Jürgenem Stroopem w jednej celi. Stroop był między innymi likwidatorem getta warszawskiego podczas powstania w 1943, odpowiedzialnym za śmierć dziesiątek tysięcy ludzi. Niezwykła sytuacja jak i doskonała pamięć pozwoliła autorowi na stworzenia portretu osobowości hitlerowca, opisu jego życia i kariery oraz napisania książki o mechanizmach działania i rozwoju nazizmu. Sprawdźcie w wiki.
Jürgen Thorwald – “Stulecie detektywów” (Das Jahrhundert der Detektive)
Jürgen Thorwald – “Godzina detektywów: Rozwój i kariera kryminalistyki” (Die Stunde der Detektive. Werden und Welten der Kriminalistik, 1966)
Simon Wiesenthal – “Prawo nie zemsta”. (Justice not vengeance)
i masa, masa artykułów ze strony FBI. Poczytajcie. Naprawdę polecam. Ja tak zrobiłem.

TV-Shows & Films:

The Killing – Forbrydelsen (original title) – nie, nie amerykański remake. Był słaby. Mówię tu o duńskim serialu – 3 sezony. Niesamowity klimat. Spodoba się wam. Naprawdę.
Most nad Sundem – “Bridge over Sund (original title Broen/Bron) duńsko/szwedzi serial. Mocna rzecz…
True Detectives – 5 minut filmu i czołówka i już jesteście gotowi…
Monster (anime) – spodoba się Wam. Tylko trzeba przecierpieć ogromną ilość odcinków.
Mindhunter (TV-Series) – początki sekcji behawioralnej FBI
Zodiac (2007)
Kompania Braci (Band Of Brothers)

Przemysław Rymer

Share this

Zostaw komentarz