Dziennik Projektanta Detektywa: Ta chwila – Ignacy Trzewiczek

W ramach serii artykułów, przybliżamy wam proces powstawania kryminalnej gry planszowej Detektyw.

Detektyw został rozesłany do wszystkich graczy, którzy zdecydowali się kupić go bezpośrednio od nas w przedsprzedaży. Prawie 1000 grup zacznie grać w niego w najbliższych dniach. Kolejny rok, kolejna gra, kolejny raz, kiedy muszę powiedzieć „Skończone. Zrobiłem to, co do mnie należy. Czas iść dalej”. Był to fascynujący projekt, dzięki któremu mam masę wspomnień.

***
The Dice Tower con: Chaz, Jamie, Melany i Marty grają w Detektywa. Dyskusja trwa przez cały czas, rozmówki nad planszą, sprawdzanie kilkukrotnie kart, przeglądanie notatek, wszyscy są zaangażowani. Wszyscy oprócz Chaz’a, który jest wpatrzony w ekran laptopa i od kilku minut nie bierze udziału w dyskusji. Nie wspomaga grupy. Nie ma go z nami. Pewnie bym się zmartwił, ale na śmierć o nim zapomniałem, ponieważ przyglądałem się innym graczom, którzy przerzucali się pomysłami, ten widok jest zawsze przyjemny.

„Ludziska! Hej Ludzie! Patrzcie!” Nagle zaczyna krzyczeć i pokazywać na ekran monitora. Cały stół zamarł „Znalazłem połączenie. Spójrzcie na te daty…”

Udało mu się to znaleźć — mała, niepozorna wskazówka. Był wpatrzony przez ten cały czas w ekran, porównując wszystkie pliki, sprawdzając dane i udało mu się to znaleźć, mały, tycia część układanki, którą ukryliśmy w całej matrycy danych. To jest ta chwila.

#gęsiaskórka #szczęśliwyautor

***

Niagara Falls: Rob, Lindsay oraz Stephanie grają w Detektywa. Od samego początku byłem nastawiony optymistycznie na tę rozgrywkę. Rob Daviou bardzo mocno ceni sobie fabularne gry i opowiadania. Od początku zaczął budować nastrój, czytając karty, grając przy tym swoim głosem. Zrobił podstawy pod całą rozgrywkę. Od razu można stwierdzić, że był niesamowitym Mistrzem Gry, gdy prowadził sesje RPG.

Tak czy inaczej, rozgrywka trwa, wszyscy się mocno w niej zatracili, fabuła ich angażuje. Następnie staje się coś magicznego. Rob wstaje od stołu, podnosi swoje ręce niczym Sherlock i zaczyna krążyć po pokoju. „Tak więc na razie wiemy, że…” zaczyna przemówienie.

Immersja sięgnęła zenitu. Jesteśmy detektywami. Rozwiązujemy przestępstwo. Dla takiej chwili, dla tych kilku minut czystej immersji z grą, warto było pracować nad tą grą przez kilka poprzednich lat. To jest ta chwila.

#gęsiaskórka #szczęśliwyautor

***

The Dice Tower con, Orlando. Grupa graczy przy stoliku skończyła właśnie rozgrywkę. To nie był mój stolik, ale podchodzę mimo wszystko, żeby zapytać, jak im się podobało. „Ten koleś tutaj, pracuje normalnie jako prawdziwy śledczy!” Mówi jeden z graczy i wskazuje na innego siedzącego przy stoliku. Siadam więc koło niego i pytam „No i jak?”

„Cóż, zauważyłem jeden mały błąd,” zaczyna „Jeżeli Tom [cenzura antyspoilerowa] to wtedy powinien [cenzura antyspoilerowa]”

Uśmiecham się. „Ale tak właśnie było. Tom [ostatnia cenzura antyspoilerowa]”

Kiwa głową. „Dobra gra. Trzyma się to kupy. Realistyczne. Dobra robota stary. Kupuje swoją kopię premierze”.

Akceptacja prawdziwego policjanta. To ta chwila.

#gęsiaskórka #szczęśliwyautor

***

Było ich więcej. Dużo więcej wspaniałych chwil, niekiedy trwały one jedynie ułamek sekundy, jednak wciąż utwierdzały mnie w wierze, że cała praca była tego warta. Była, chociażby Stephanie, która jako jedyna osoba, ze wszystkich moich grup testowych, dostrzegła pewne zdanie w raporcie policyjnym i wyciągnęła z niego wnioski, które ostatecznie rozwiązały Sprawę #2. Był Andy, spokojny, dość pasywny tester, który w środku Sprawy #4 podskoczył na swoim krześle, krzycząc „Wiedziałem! Ku**** wiedziałem!”, ponieważ odnaleźli wskazówkę, która potwierdziła jego tezę zbudowaną od Sprawy #1. Zbierało się to w nim przez kilka tygodni testowania. No i byłem jeszcze ja, który grając po raz pierwszy w Sprawę #1, dawno temu, na samym początku projektu, w naszym starym biurze około 2 lata temu. Wciąż pamiętam te ciarki, które towarzyszyły mi, gdy po raz pierwszy zagłębiałem się w fabułę…

Te chwile. Sprawiają, że to, co robię, ma sens. Dlatego projektuję gry.

Ignacy Trzewiczek

Share this

Jeden komentarz

  • MonikaJa

    Piękne Panie Ignacy… Oby nie tracił Pan zapału i cierpliwości do dalszego tworzenia gier bo robi to Pan genialnie i na najwyższym poziomie. Moja gra już do mnie jedzie do Irlandii i niedługo będę miała tę przyjemność zagłębić się w świecie Detektywa. Warto czekać 🙂

Zostaw komentarz