Blog: Premiera Wyspy Przygód. Co to za gra i dlaczego jest porównywana do Robinsona Crusoe?

Jaka jest Wyspa Przygód? Jeszcze przed otwarciem pudełka wiedziałam, że recenzenci zgodnie porównują ją do Robinsona Crusoe w wersji light. Czy dla kogoś, kto Robinsona ma od dawna na półce, Wyspa Przygód to w ogóle produkt do rozważenia? Tak. Nie tylko opowiada ona inną historię. ale opiera się na innych zasadach: w końcu to zupełnie nowa gra, a nie produkt z serii. Ale powodów jest więcej. 

Między Robinsonem Crusoe: Przygodą na Przeklętej Wyspie, a Wyspą Przygód, wiele jest podobieństw, ale jeszcze więcej różnic. To one sprawiają, że ta druga skierowana jest dla graczy szukających szybkiej i lekkiej przygodówki, a także nadaje się jako gra rodzinna

Obie gry łączy przede wszystkim tematyka. Jesteśmy rozbitkami na wyspie (jak się okazuje, wcale nie bezludnej), znajdujemy się na plaży, a wokół rosną palmy. Co za tym idzie – także cele rozgrywki są podobne. Musimy zdobyć pożywienie, drewno i walczyć z przeciwnościami. 

W Robinsonie Crusoe na wypełnienie celów scenariusza mamy określoną liczbę rund. W Wyspie Przygód czas określają karty wydarzeń. Cel danej przygody jest znany, a gdy go wypełnimy, karty powiedzą nam o tym i poprowadzą do kolejnej przygody. 

Więcej możliwości wykonania akcji mamy w Robinsonie. Pomijając już sam fakt, że możemy np. zawsze odpocząć lub posprzątać obóz, mamy choćby więcej przedmiotów do wykonania (gdy już odkryjemy odpowiednie typy terenu). Ta pula powiększa się dość szybko i daje duży wybór.  W Wyspie Przygód dylematów jest nieco mniej – mniej jest kart na początku i umożliwiają wykonanie kilku akcji, ale też odkrycie kolejnych kart (z opisanymi na nich akcjami), w swoim tempie. 

Sama eksploracja nie przypomina tej z Robinsona, gdzie wybieraliśmy dowolny kafelek koło obozu. Ot, do możliwych do pójścia lokacji dochodzi nowa karta. Nie ma znaczenia jej rozmieszczenie na stole, nie jest to miejsce położone w konkretnym kierunku. Sama mapa wyspy nie istnieje, a co za tym idzie – związane z nią mechaniki.

Jest więcej nowości: w Wyspie Przygód odkrywając nowe karty, odkrywamy zarazem miejsca, gdzie możemy wykonać kolejne akcje. Na przykład możemy wybrać się na przechadzkę i odkryć kanion pełen kóz, gdzie mamy możliwość zdobycia żywności za pomocą nowej akcji, która właśnie weszła do gry.

Inaczej w obu grach postępuje fabuła. W Wyspie Przygód wiemy mniej o tym, co może nam się przydarzyć i jak rozwinie się akcja. Możemy na przykład odkryć zupełnie nową talię kart! W Robinsonie Crusoe na początku rundy następuje wydarzenie, którego skutki są zazwyczaj złe i można się go regularnie spodziewać (tę funkcję w Wyspie Przygód pełnią karty zagrożeń). Poza tym oczywiście zawsze można wpaść w jakąś pułapkę lub przeżyć inną niemiłą przygodę, np. podczas budowy łóżka. Ale wydarzenia te nie sprawiają, że akcja nagle toczy się innym torem tak, jak może mieć to miejsce w Wyspie Przygód.

Jedno się nie zmienia: pragnienie odkrywania nowych kart. W Robinsonie Crusoe podczas jednej rozgrywki nie odkrywamy czasem nawet jednej dziesiątej wszystkich kart przygód czy wydarzeń dostępnych w pudełku. W Wyspie Przygód także nie odkryjemy wszystkich kart podczas jednej gry. Przygody prowadzą od jednej do drugiej i gra opowiada jedną historię, ale za każdym razem w różny sposób. Ostateczny los rozbitków zależy od naszych decyzji. Można potem powtórzyć kampanię podejmując inne decyzje na „rozstajach dróg” i odkryć nowe karty. Są one tasowane, a co za tym idzie, mogą pojawić się w innej kolejności. 

Ciekawą różnicę stanowią same karty postaci. W Robinsonie umiejętności każdej z nich są inne, w Wyspie Przygód określone są dokładnie takie same atrybuty, ale ich stopień rozwinięcia jest inny dla każdej postaci. Znamy to z wielu gier z asymetrycznymi planszami graczy, żeby wymienić pierwszy z brzegu Horror w Arkham. Jedna postać w Wyspie Przygód ma 2 siły, a inna 4, kolejny bohater ma 2 zręczności, ale aż 4 wiedzy. Poziom rozwinięcia danej umiejętności określa, iloma kośćmi rzucamy posiadając daną postać. Poślemy więc silną osobę po drewno, a zręczną na polowanie. Dodatkowo każda z postaci ma jedną bonusową umiejętność. 

Decydowanie o tym, gdzie kogo posłać, jest jednym z ciekawszych elementów w Wyspie Przygód, podobnie zresztą jak w Robinsonie. Tam określone postaci mają większe szanse na wykonanie niektórych akcji, dzięki swoim umiejętnościom. Np. cieśla może wykorzystać żetony determinacji to przerzucenia jednej kości podczas akcji budowy. W Wyspie Przygód możemy przerzucić wszystkie kości, jeśli wydamy na to znacznik doświadczenia. 

Sama mechanika rozmieszczania robotników do wykonania akcji jest nieco podobna: każdy może wykonać do dwóch akcji. W Robinsonie mamy po prostu po dwa pionki na gracza, w Wyspie Przygód – jednego meepla, którego kładziemy na akcjach dwukrotnie. Jest natomiast podstawowa różnica: w Robinsonie możemy przypisać 2 pionki, by osiągnąć pewny sukces, a 1 oznacza rzucanie kośćmi. W Wypie Przygód przypisujemy po prostu 1 pionek 1 do akcji, a kośćmi rzucamy w zależności od tekstu na karcie.

Ciekawym elementem Wyspy Przygód są przegródki w pudełku, dzięki którym można rozdzielić karty poszczególnych typów, ale także oddzielić karty obecnie rozgrywanej przygody od pozostałych. Dzięki temu możemy niejako „zapisać” stan gry. Mechanika zagrywania kart została nawet porównana do tej z gry 7th Continent, przez gracza ExplodingSnail na BGG (ocena 8.0).

Wiele jest  elementów łączących Robinsona Crusoe i Wyspę Przygód, stąd mówienie o tej drugiej „Robinson w wersji light”. Daje ona jednak nieco inną rozgrywkę, jest przyjazna dla rodzin i stanowi prostą karcianą grę przygodową, idealną na lekką partię dla nowych graczy.

Wyspa Przygód nadaje się jako wstęp do Robinsona Crusoe. Wiele razy przy moim stole siadają nowi gracze, którzy nie mają zbyt wielkiego doświadczenia. Gdy pytają o szybką i prostą grę, mam ochotę pokazać im Robinsona, ale nie decyduję się na to zawsze. Niektórym wolałabym go pokazać po złapaniu bakcyla, na przykład na drugim spotkaniu z planszówkami. Czasami szukają prostszych gier do wytłumaczenia w dosłownie pięć minut. I Wyspa Przygód się do tego nadaje. 

Dość często gram w gry planszowe z dziećmi w wieku od 6 do 10 lat i pojmują one gry przeznaczone dla wyższego zakresu wiekowego (takie jak Ishtar czy Catan), ale Robinsona na razie nie pokazałam nawet najstarszemu. Szkoda byłoby zniechęcić najmłodszych długim siedzeniem przy planszy lub zbyt wieloma zasadami. Zacznę od Wyspy Przygód.  

Zamów grę w naszym sklepie Portal Games już dziś. Dostępna jest wersja z neoprenową matą do gry. Sprawdź:

No comments yet.

Leave Your Reply

O nas

Portal Games jest działającym na polskim rynku od 1999 roku wydawcą gier planszowych. Wśród naszych najsłynniejszych tytułów znajdują się gry Robinson Crusoe, Osadnicy: Narodziny Imperium oraz Detektyw.

Nasz Twitter

@dweller_13 @neuroshimahexpl By @GamePendragon We're at Portal are making the Polish edition only
RT @neuroshimahexpl: Doczekaliśmy się ogłoszenia oficjalnej daty premiery gry Last Aurora osadzonej w świecie Neuroshimy, i na szczęście ni…
RT @TrybSolo: This is how “Age if Artisans” for “Architects of the West Kingdom” looks on the table 🤩 A great expansion! #trybsolo #boardg…

Newsletter