Blog: Teotihuacan – w czym tkwi sukces eurogry o budowaniu Piramidy Słońca?

Rozpoczynamy cotygodniowy cykl, w którym w każdy wtorek będziemy przypominać o grach Portalu z ubiegłych lat. Dziś kilka słów o Teotihuacan: Mieście Bogów.

Gry opowiadające o losach Azteków, Inków, czy Majów, mają coś w sobie – fascynującą tematykę, na której kanwie można oprzeć bestseller, jeśli tylko znajdzie się ciekawą mechanikę. Pewnym zbiegiem okoliczności często mają tytuły na literę T: Tzolkin, Tikal, a teraz Teotihuacan: Miasto Bogów. Tej ostatniej na pewno nie brakuje mocnego osadzenia w historii sprzed setek lat.

W niektórych grach euro klimatu ze świecą szukać. Twórcy Teotihuacan zadbali jednak o kilka szczegółów, które pozwalają osadzić akcję w konkretnych okolicznościach. Tworzymy antyczne miasto Teotihuacan wraz z Piramidą Słońca. Wznosimy modły do bogów pokonując stopnie świątyni i dostąpując błogosławieństwa. Zbieramy surowce, z których budujemy kolejne stopnie wielkiej piramidy i wykonujemy zdobienia. Naszym robotnikom zdarzy się czasami umrzeć: wtedy podążają Aleją Umarłych i dokonują wstąpienia, a ich miejsce zajmuje kolejny robotnik. Budowa wymaga ofiar.

Prawdziwe Teotihuacan to miasto położone niedaleko od stolicy Meksyku. Zostało nazwane przez Azteków – w ich języku Teotihuacan to „miejsce, gdzie rodzą się bogowie” albo „miejsce, gdzie ludzie stają się bogami”. Nie wiemy, kto zbudował Teotihuacan wraz z Piramidą Słońca – być może były to ludy Nahua albo Otomi. Wiadomo jedynie, że miasto upadło w VIII wieku n.e., a Aztekowie nadali mu nazwę aż 500 lat później.

Budowniczowie miasta wzbogacili się prawdopodobnie na złożach obsydianu. Importowali kakao, czy kauczuk, płacili też kukurydzą. To prekolumbijskie miasto było prawdziwą metropolią. Na jego środku znajdował się plac ceremonialny i świątynie, a wokół powstała siatka ulic. Obok budynków mieszkalnych zaplanowano magazyny i spichlerze, targowiska, ale też teatry, czy boiska do gry w pelotę. Były nawet zbiorniki na wodę powstałe po regulacji pobliskiej rzeki. Do Teotihuacan pielgrzymowały ludy Mezoameryki i podążając główną osią miasta: Aleją Umarłych, oddawały cześć bogom.

Teotihuacan opiwiada historię, tak jak inne gry Portalu – to nasze motto. Ale nie wydalibyśmy tej gry, gdyby nie miała tak dobrej, świetnie wyskalowanej mechaniki z wieloma elementami.

Mechanika opiera się na rondlu akcji: jest ich 8 i reprezentowane są przez kafle akcji naokoło planszy. Ich ustawienie jest losowe, podobnie jak dobór komponentów na niektórych z nich (kafle technologii, maski, kafelki piramidy czy zdobienia są losowane). Regrywalność tego tytyłu jest niesamowita. Dróg do zwycięstwa jest wiele, a żadna taktyka nie jest wyraźnie lepsza lub gorsza. Jedni skupiają się na wznoszeniu Piramidy Słońca, układając jej stopnie, co jest minigrą w grze (ma w sobie coś z puzzli, mahjonga i domino) inni stawiają na zbieranie masek i wspinanie się na stopniach świątyni. 

Ile osób, tyle taktyk – to coś, za co uwielbiam Teotihuacan. Nie ma tam ruchów, które „trzeba” wykonać, bo inaczej zostaje się pozbawionym szansy na zwycięstwo. Są jedynie kroki, które na daną chwilę opłacają się mniej lub bardziej, ale ważniejsze jest, by opracować długofalową owocną taktykę.

Teotihuacan to ta gra, w której są kostki, ale w grze wieloosobowej się nimi nie rzuca (jest nieco podobnie jak choćby w Troyes). Reprezentują one robotników na różnym poziomie (obraca się kostkę wzmacniając robotnika, czyli podnosząc jego wartość o oczko, najczęściej w wyniku wykonanej akcji). To, którą kostką ruszyć, także jest elementem taktyki. Każdy robotnik może się przesunąć o maksymalnie 3 pola akcji, ale warto też przewidywać co najmniej jedną akcję w przód oraz to, gdzie kostki postawią przeciwnicy. Im więcej robotników w różnych kolorach, tym więcej trzeba płacić – tłok czasami nie jest ok. Ale wtedy można zamiast wykonywania akcji zgarnąć kakao, a wtedy im więcej kolorów pionków, tym lepiej. 

Jeszcze innym dylematem jest wykonywanie akcji rytuału: wspinanie się na stopniach świątyń, co daje bonusy i pozwala na zdobycie dodatkowych kafli, m.in. masek, ale powoduje także blokowanie robotnika. Nie można się nim ruszyć, póki się go nie odblokuje, poświęcając akcję lub kakao.

Jedną z niewątpliwych zalet Teotihuacan jest dedykowany tryb solo przeciwko sztucznej inteligencji, botowi. Akcje bota opisane są na osobnych kaflach, a dzięki świetnie przemyślanej mechanice i rachunkowi prawdopodobieństwa, każda wypada mniej więcej równą liczbę razy. 

Czytaj więcej: Teotihuacan dla jednego gracza – co knuje Bot i jak go pokonać?

 

Dodatki do Teotihuacan potrafią wprowadzić małą rewolucję, a połączone zmienić grę o 180 stopni. Nowa świątynia z rozszerzenia Późny Okres Preklasyczny daje bardzo mocne bonusy, jeśli tylko zechcemy się po niej wspinać. Z kolei technologie z dodatku W cieniu Xitle sprawiają, że opłaca się skupić na zupełnie innych akcjach: poświęcanie pionków na blokowanie ich na polach rytuału nigdy wcześniej nie było tak kuszące, a zbieranie masek – tak opłacalne.

Czytaj więcej: Dodatki do Teotihuacan 

 
Teotihuacan to bardzo satysfakcjonująca gra o wdzięcznej tematyce, której siłę stanowi mnogość możliwości. To prawdziwa gratka dla osób lubiących myśleć nad planszą i doskonały tytuł dla tych, którzy szukają średnio-ciężkiej gry euro, w której każda partia jest inna.

No comments yet.

Leave Your Reply

O nas

Portal Games jest działającym na polskim rynku od 1999 roku wydawcą gier planszowych. Wśród naszych najsłynniejszych tytułów znajdują się gry Robinson Crusoe, Osadnicy: Narodziny Imperium oraz Detektyw.

Nasz Twitter

@dweller_13 @neuroshimahexpl By @GamePendragon We're at Portal are making the Polish edition only
RT @neuroshimahexpl: Doczekaliśmy się ogłoszenia oficjalnej daty premiery gry Last Aurora osadzonej w świecie Neuroshimy, i na szczęście ni…
RT @TrybSolo: This is how “Age if Artisans” for “Architects of the West Kingdom” looks on the table 🤩 A great expansion! #trybsolo #boardg…

Newsletter