Artykuł: Chcę dokładnie tego w czym jesteś najlepszy

Podszedłem do korkowej tablicy i dodałem kolejny wycinek z prasy dotyczący niewyjaśnionego wypadku w opuszczonej fabryce na południu miasta. To siódmy taki przypadek w ciągu pół roku. Młodzi ludzie giną w opuszczonych fabrykach stali na południu kraju. Jedyne co łączy ofiary to fakt, że każdy z nich był studentem na wydziałach metalurgii różnych uczelni. Spoglądam na tablicę. Zdjęcia, notatki, wycinki z lokalnej prasy. Gdzieś tu kryje się rozwiązanie zagadki. Jest jakaś nić łącząca te przypadki. Muszę ją znaleźć.

Do napisania fabuły w grze Detektyw zatrudniłem mojego przyjaciela z czasów studiów. Poznaliśmy się przed laty w klubie gier RPG. Przemek prowadził najlepsze kampanie Zew Cthulhu w okolicy, ja słynąłem z mrocznych scenariuszy do Warhammera. Po studiach ja wybrałem ścieżkę kariery w branży gier, on został rozchwytywanym architektem. Nie wiedzieć kiedy minęło 20 lat.

Kiedy zlecałem Przemkowi stworzenie fabuły Detektywa dałem mu wolną rękę. Wiedziałem jak niesamowite rzeczy projektował przed laty do Zew Cthulhu. “Chcę dokładnie tego w czym jesteś najlepszy. Fabuły, która im głębiej się w nią zagłębiasz tym bardziej przeraża ilością dodatkowych warstw.”

To jego największy talent. Niepojęta zdolność konstruowania z pozoru niezwiązanych ze sobą wątków i szczegółów a następnie splatanie ich w jedną gigantyczną sieć zależności. Dziesiątki godzin spędzone w Internecie na poszukiwaniu różnych faktów, budowanie fabuły rozciągniętej na przestrzeni lat i miejsc, która zachwyci grających. Granie z Przemkiem w Zew Cthulhu, czy granie w Detektywa zbudowanego na jego historii to jak obcowanie z najwyższych lotów serialem TV pełnym niespodzianek i zwrotów akcji.

Podczas testów Detektywa z niezliczoną ilością grup doświadczyłem tego wielokrotnie, tej magicznej chwili, tego ułamka sekundy gdy jeden z graczy czyta zdanie na karcie, następuje pauza, podnosi wzrok na resztę graczy i wszyscy przy stole dostrzegają ten jeden szczegół, ten jeden detal, fakt, okruch, który rzuca zupełnie nowe światło na całą fabułę, wywraca wszystko do góry nogami, pozwala spiąć fakty, które zdawały się być oderwane od siebie.

Dla tych chwil, dla tej gęsiej skórki, dla tego momentu gdy wszystko nagle klika i składa się w całość, a ty z uśmiechem na ustach kiwasz głową z podziwem jak to wszystko zostało utkane, w Detektywa po prostu trzeba zagrać.

Po raz kolejny przeglądam pudło z rzeczami zabezpieczonymi w domu jednej z ofiar. W moje ręce wpada zaproszenie na Rajd Metalurga, który odbył się w kwietniu tego roku. Przeczucie? Podnoszę słuchwakę, wykręcam numer do organizatorów imprezy i proszę o listę uczestników. Po chwili otrzymuję email, drukuję, zakreślam nazwiska, przybijam do tablicy. W rajdzie wzięło udział dwunastu studentów. Siedmiu z nich nie żyje i wisi na mojej tablicy. Czyżbym znalazł nić…