BLOG: Czy twój ojciec sprzedałby twój pierwszy rower na Allegro?

Nie powinienem był tego robić, ale cóż, byłem zmęczony i znudzony po dziesięciogodzinnym locie powrotnym z konwentu The Dice Tower, uziemiony na lotnisku w oczekiwaniu na przesiadkę na lot do Polski.

Włączyłem telefon i rzuciłem okiem na facebookową grupę poświęconą planszówkom. W większości wypadków to jak proszenie się o kłopoty. I tym razem nie było inaczej – jedna osoba, Jakub, napisał “balans kart Zleceń w Godfatherze jest zły (zabijanie figurek przeciwnika jest wyraźnie przegięte). Grałem dwa razy.”

Zagrał dwa razy. Wie lepiej. Szkoda, że Eric Langi cały zespół CMON projektujący grę nie miał okazji poznać tego gościa wcześniej. Naprawiłby dla nich grę. Jest naprawdę zajebiście dobry.
 
***
 
Byłem tam. Byłem tam w 2004 roku przy premierze Zombiaków, w 2005 roku przy premierze Neuroshimy Hex i w 2009 przy premierze Stronghold… Z każdą pieprzoną premierą tam jestem. Bo zawsze się znajdzie jeden taki koleś, co zagrał dwa razy. I wie lepiej.

Miałem taką genialną dyskusję na Twitterze na temat Cry Havoc.

“Chciałbym, aby #Aftermath naprawiał problemy z balansem w Cry Havoc” – pewien człowiek ćwierknął do mnie.

“Niestety, proszę pana, rozszerzenie nie zmienia rozkładu sił w grze. Nie zmieniamy balansu.” odpowiedziałem.

“Szkoda. Gra nie jest zbalansowana”.

“Powinieneś nauczyć się grać każdą frakcją i jak każdą frakcję pokonać. Graj więcej. Gra jest całkiem nieźle zbalansowana”.

“Zagrałem raz i wystawiłem na Allegro. Dzięki”.

On zagrał raz. On wie lepiej.

Niewiele brakło, a ciągnąłbym dyskusję jeszcze jednym tweetem. “Czy wystawiłeś na Allegro swój pierwszy rower po tak, jak będąc jeszcze dzieckiem wsiadłeś na niego pierwszy raz i spadłeś podczas pierwszej przejażdżki?”

Dosłownie widzę list jego rozczarowanego ojca wysłany do producenta roweru”

Dzień dobry,
 
zakupiliśmy rower wyprodukowany przez państwa firmę i muszę przyznać, że jestem bardzo rozczarowany. Dziś mój syn postanowił się przejechać i z niego spadł! Urządzenie wyraźnie nie działa. Ma tylko dwa koła. Co wami kierowało, kiedy produkowaliście coś z dwoma kołami?! Czy ktokolwiek to wcześniej testował? W ogóle trzyma balansu. Przewraca się za każdym razem, kiedy próbuje się go użyć.
 
Powiem wszystkim moim sąsiadom o państwa produkcie i firmie. Następnym razem, gdy będziecie wypuszczać produkt na rynek, włóżcie trochę wysiłku w testowanie go!
 
Z poważaniem.
Jan Kowalski

 
***
 
Żyjemy w dziwnych czasach. Żyjemy w świecie, w którym publikacja opinii trwa sekundy. Zagraliśmy, wrzuciliśmy posta zaraz po grze, na szybko, bez żadnej głębszej refleksji. Byleby napisać parę słów i kliknąć Wyślij. Twoja ściana na fejsie po prostu nie mogła się dłużej bez tego obejść, co nie?

Żyjemy na świecie, gdzie recenzenci nie mówią już, jak wiele razy zagrali w grę, zanim ją zrecenzowali.

Żyjemy w czasach, gdzie Pierwsze Wrażenia są traktowane jako pełnoprawne recenzje i nie są uzupełniane pełną recenzją po kilku rozgrywkach. Po prostu zagraj raz, przedstaw swoje odczucia i przejdź do kolejnej gry – swoimi opiniami dziel się ze światem natychmiast, tu i teraz, szybko i bezrefleksyjnie, a potem kolejną “recenzję” nowej gry przygotuj kolejnego dnia i tak w kółko.

Chciałbym Was prosić o działanie. Nie pozwólcie ludziom, którzy zagrali raz, sterować narracją na temat gier i wpływać na kształt całego naszego hobby. Nie pozwólcie, by na marne poszły miesiące ciężkiej pracy nad grą, bo ktoś zagrał w nią raz i przegrał. Wytknijcie im to. Zadawajcie pytania. Zapytajcie jak wiele razy zagrali. Zapytajcie, jakich strategii używali. Zadawajcie im trudne pytania i zmuście do udowodnienia, że wiedzą, o czym mówią.

Albo przynajmniej poradźcie im, żeby wysłali swoje CV do CMON, skoro są tak zajebiście mądrzy.
 
***
 
Blog Board Games That Tell Stories – oryginalny wpis na https://boardgamegeek.com/blogpost/67094/would-your-father-ebay-your-bike

Share this

8 komentarzy

  • Marcin

    Obecnie większość graczy oczekuje produktu w 100% spełniającego ich oczekiwania, a takiego rzecz jasna praktycznie nie ma. Kiedy gier było na rynku niewiele a gracze bardziej kreatywni, to bardzo popularne były „homerules”, dawne dobre czasy… W tej chwili nawet autorzy gier czasem publikują poprawki do instrukcji, w których uwzględniają pomysły zgłaszane na BGG, ale recenzent, który „zjechał” grę niestety rzadko kiedy robi rewizję, bo ma w kolejce następnych 100. Jest wiele gier, które mogą nie spełniać oczekiwań pewnej grupy graczy ale wystarczy odrobina własnej inwencji lub chociaż przeszukanie na BGG forum „Variants”, aby gra stała się dla tej grupy całkiem grywalna. Typowym przykładem jest „Le Havre”, które jedni uwielbiają a inni nienawidzą i swą niechęć wyrażają często publicznie, a przecież wystarczy przejrzeć ten problematyczny zestaw kart, odłożyć te które nas irytują i zyskać całkiem nową jakość. Już samo to daje wiele satysfakcji. Zresztą na marginesie, sam Rosenberg to zauważył i stąd np. nowe wydanie Agricoli. Zamiast marnować czas na negatywne komentarze pomyślmy najpierw co samemu można w grze poprawić, przedyskutujmy to rzeczowo na forum BGG, wtedy może wyniknąć z tego coś pozytywnego i gra da nam jednak wiele radości. Dodatkowo autorzy gier zwykle czytają forum „Variants” na BGG (i http://www.gry-planszowe.pl), więc możemy mieć wpływ na ewentualne oficjalne poprawki, czy też zmiany w nowym, przyszłym wydaniu gry. Myślmy pozytywnie, zapełniona do połowy szklanka piwa ma być dla gracza do połowy pełna, a nie do połowy pusta 🙂

  • Ronczi

    Z grami jak z rowerem nie tylko dwa kółka, jeżeli jest wybór (a dzisiaj jest i to wielki) i gra po2-3 razach nie podchodzi, na półce czeka 150 innych tytułów (u znajomych 200, po klubach, spotkaniach …..) to nie każdy ma czasu dawać szansę po kilka razy na tytuł. Pierwsze wrażenie musi być w dziesiątkę, kolejne partie dalej na wysokim poziomie, aby gra nie spadła ze stołu – taki mamy teraz klimat planszówkowy. A klimat jak Kolega wie jest najważniejszy – i wiele wybacza.

  • Ronczi

    Ja sprzedałem bardzo szybko pierwszy rower mojej córki – był toporny zbyt ciężki (w sklepie wydawał się idealny nawet cena była dość wysoka, więc myślałem że nie kupuję byle czego), nie mogła się do niego przekonać. Od razu kupiłem drugi i na nim śmigała, aż do zakupu trzeciego. Ten już kupowaliśmy w pełni świadomie 🙂

  • Jakub

    W ramach sprostowania: napisałem WYDAJE MI SIĘ że karty MOGĄ BYĆ źle zbalansowane, nie pisałem osądów lecz odczucia po 2 grach i chciałem poznać opinię innych osób.

  • Ragozd

    Zagrałem raz w Strongholda, przed premierą, ale wersja docelowa. Trzewik dostał uwagi, nie uwzględnił w polskiej wersji. W angielskiej błędy już zostały poprawione. Może to wyjątek potwierdzający regułę? 😉

  • michal

    Nie do końca rozumiem oburzenie nt opinii jednego z graczy dotyczacej balansu w grze. Moim zdaniem ta cała „gównoburza” która stworzyła się po dodaniu tej opinii zadziałała grze na plus. Dlaczego? A no dlatego że np ja poprzednio byłem wręcz obojętnie nastawiony do gry. Obecnie jestem bardzo ciekaw tego balansu, kart zleceń, zabijania i przemieszcania figurek itp itd. Wynika to m.in z kontrargumentów postawionych przez innych forumowiczów ale też z samej ciekawości. Po tej aferze jestem bardziej skłonny zrobić przedpremierowy zakup.

    Może jestem dziwny a może tak po prostu działa marketing? Nie ważne jak mówią, ważne żeby mówili.

    Osobiście dla mnie jako planszowego maniaka same pozytywne opinie wychwalające gre pod niebiosa powodują podejrzliwość. Nie ma gry idealnej. Zawsze komuś będzie przeszkadzała losowość albo jej brak. Nadmierny niedopasowany klimat albo jego brak. Asymetra frakcji lub jej brak. Ograniczona ilość kart albo zbyt duża ilość kart. Najważniejsza kwestia to umiejętność utworzenia z tych zbirów plusów i minusów swojego obrazu gry i odpowiedzenie sobie na pytanie czy to jest gra dla mnie. W tym momencie Godfather jest co najmniej interesujący.
    Pozdrawiam
    Michael Nie Corleone

  • Rocy7

    W dużej mierze się z Tobą zgodzę choć problem jest wielowarstwowy i związany z tym iż w dzisiejszym świecie liczy się czas przekazania informacji. W przypadku głośnych premier ludzie chcą jak najszybciej poznać opinię o danej grze, więc w większości przypadków nie będą czekać aż „rzetelny” recenzent rozegra 10-20 rozgrywek i zrobi recenzje 2-3 miesiące po premierze. Zwłaszcza, iż aktualnie wiele gier jest „sprzedawanych” w zasadzie crowfundingu, gdzie ma się bardziej ograniczony czas na podjęcie decyzji. To jedna strona medalu. Drugą kwestią jest fakt, iż aktualnie wiele osób nie ogrywa gier, bo non stop jest bombardowanych nowymi planszówkami. Oczywiście, że w wielu grach dopiero po 20-30 rozgrywkach widać, że balans został dobrze zbalansowany, jednak większość osób rozegra w zasadzie 3-5 partii zanim rzuci się na „nowy” tytuł. To jest jednak kwestia jakiej nie da się wymusić na graczach a najprostszym jej rozwiązaniem było tworzenie gier prostszych bez asymetrii – jednak z wielu powodów to rozwiązanie nie byłoby dobre. Warto walczyć o rzetelność informacji m.in. o to by recenzent pisał, ile gier w dany tytuł rozegrał. Jednak nie tylko to jest ważne. Gust oceniającego wpływa na jego odbiór gry a bardzo mało osób mówi o tym jakie gry lubi i jak te upodobania wpływają na jego ocenę danego tytułu. Tutaj jednak znowu wracamy do kwestii czasu – w dzisiejszym świecie zadawanie pytań, weryfikacja oznacza stratę czasu. Jeśli chcemy być na bieżąco, nie możemy (nie chcemy) sobie pozwolić na roztrząsanie informacji, szukanie analizę rzetelności osoby wrzucającej informacje do sieci. Takie podejście grozi przeoczeniem następnej „ważnej” informacji. Moim zdaniem zaś potrzeba lat by zmienić ten trend o ile w ogóle to jest możliwe.

Zostaw komentarz